Bilardownia noca 09. 2017

04.09.2017 02: 25 am

Środkowa Anglia, miasto robotnicze. Znalazłam sobie spelune. A co mi tam, czuje sie jak 20 lat temu, a może wręcz 30. Tam czas sie cofnął, wyglada jak w PRL-u, albo w Rosji kurde radzieckiej. Najgorsza z możliwych dzielnic. I jakoś złośliwie mi sie tam podoba. Cisza, spokój, sami tubylcy. Typy spod ciemnej gwiazdy, nocni taxiarze i tania ulicznica przy barze. Miejsce, jak z filmów o podziemnym Nowym Yorku, takie gdzie sie mafia spotyka. Bezpiecznie, sami swoi. Czyli w tym wypadku mniejszosc powiedzmy azjatycka. Bilardownia. Oprócz barmanki, ulicznicy i mnie (przebranej za ochroniarza) żadnych innych kobiet. Ot, mentalnosc muzulmańska. No dobra, nie zabiją mnie, bo jestem znajomą właściciela, a się go boją. 

Przedwczoraj jak podrzucałam barmanke do domu w środku nocy, w tej najbardziej menelskiej dzielnicy kompletnie sie zgubilam, 2 rano. Stoi jakaś grupka młodych Pakistańczyków i coś tam szeptają do kolesia w audi blokującego ulice. Pewnie drug dealer. No staje za nim, czekam, dobra ruszył i jedzie. No, a ja w sumie nie znam drogi out stąd, no to pytam chłopaków. Grzeczni, uprzejmi droge wskazali, jeden się zglasza na ochotnika żebym go zabrała ze sobą. No wiadomo, żartowniś, hi hi, ha ha, nie, dziękuję. Wychowanie. 

A potem sobie myslę, trzeba było zrobić tajemniczą mine, odpowiedzieć: "wskakuj młody", zapakować do auta i odjechać z piskiem opon.




No wiem, ryzykowne: /


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Life is a Cabaret!

Co tam panie na silowni slychac 08.2017

Co robia gwiazdy? Blyszcza!