Fifty shades later...

Czy wybieram sie do kina na trzecia czesc tego filmu? Well, ona ma super kochanka, a teraz w dodatku sie pobieraja, kupuja dom i pewnie jeszcze beda mieli dziecko. Nie mam nic z tych rzeczy. No to nie ide na film. Po co sie jeszcze bardziej dolowac: /


No to na pocieszenie,  jako tako podobno wygladam. Najlepszy komplement jaki ostatnio uslyszalam  od autora tejze fotki zreszta; are you sure you are 42 not 24? 


Swoje wlasne Fifty Shades pozniej. Ze soba w roli glownej. I walentynki tradycyjnie spedzone w pracy. Chociaz, aha przypomnialo mi sie! Ktos ostatnio pytal kolezanke o moj numer. No tak, a  ta, zamiast mu dac ten cholerny numer, to sciemnia, ze musi mnie spytac. A przeciez wiedziala, ze on mi sie podoba! No nic. Zobaczymy, moze cos sie jednak te piecdziesiat cieni pozniej ruszy...


Komentarze

  1. Tadam. Dobra wiadomosc. Ten od tego numeru jednak ten numer dostal. I sie zglosil. Czyli jednak cos sie ruszylo...Wreszcie; )

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Life is a Cabaret!

Co tam panie na silowni slychac 08.2017

Co robia gwiazdy? Blyszcza!